KRYZYS NIEJEDNO MA IMIĘ
Słowo „kryzys”, jak mało które, weszło nam w ostatnich latach w krwiobieg. Odmieniane przez wszystkie przypadki, powtarzane pod każdą długością i szerokością geograficzną, rozpychające się w naszym życiu w znacznie większym stopniu, niż byśmy tego chcieli. Od wielkiej polityki po relacje rodzinne, od wzrastających społecznych napięć po kryzys klimatyczny. Degradacja środowiska odbywa się na naszych oczach w coraz większym stopniu. Kolejne gatunki zwierząt bezpowrotnie znikają z naszej planety. Problem globalnego ocieplenia jest jednym z głównych tematów międzynarodowego dialogu. Tam gdzie zawodzą politycy i oficjalne drogi, pozostaje nadzieja w oddolnych inicjatywach oraz często bezinteresownych działaniach zwykłych ludzi. Żyjemy w mocno niepewnych, dynamicznych czasach, gdzie kryzys, ale i reakcja na niego, może urastać już nie tylko do spontanicznego zrywu, lecz i przeżycia pokoleniowego. Trudne sytuacje uruchamiają w ludziach mechanizmy, o jakie wcześniej nie mogliby się nawet podejrzewać. Solidarność, empatia, wzajemny szacunek. W efekcie coś, co mogłoby dzielić, łączy, bo niezależnie od pochodzenia, rasy czy wyznania uczucia gniewu, frustracji oraz lęku są podobne. W tegorocznej sekcji festiwalu Mastercard OFF CAMERA pokażemy, że co prawda kryzys niejedno ma imię, ale też często wiąże się z nim nadzieja na lepsze jutro.  Filmy z sekcji dostępne również na platformie playkrakow.com
[...]
MIŁOŚĆ NA MÓZGU
Melodramaty to z pewnością nie tylko pojemny i niezmiennie popularny gatunek filmowy, ale też taki, który od swego początku uchodzi za „gorszy” i „wstydliwy”. Świadczy o tym fakt, że od kilkudziesięciu lat stanowi przedmiot niewybrednych i nie wyłącznie filmowych żartów czy kpin. Prowadzących często do paradoksu: nie wypada ani o nim dyskutować, ani nawet przyznawać się, że z wypiekami na twarzy śledzimy ekranowe miłosne perypetie bohaterów. Tymczasem, jak pokazują statystyki i badania kulturowe, jest to jeden z chętniej oglądanych nurtów i to nie wyłącznie przez kobiety – ich docelową widownię – jak ustalono jeszcze za czasów Złotej Ery Hollywood. Te krzywdzące stereotypy płciowe, wyznaczające także w dużej mierze fabułę tradycyjnych filmowych romansów, by przywołać choćby ikoniczne produkcje Douglasa Sirka – którego filmy niewątpliwie określiły kanon opowiadania o usłanej cierniami drodze do osiągnięcia uczuciowego spełnienia centralnej pary kochanków – do dziś pokutują w części produkcji. Zgodnie ze schematem kobiecość jest tu uległa, pasywna i bierna, męskość zaś dominującą, aktywna i czynna. Melodramaty pokazywane w ramach tegorocznej, specjalnej sekcji Mastercard OFF CAMERA, podważają te opresyjne wzorce, Równocześnie wchodzą w grę z konwencjami tradycyjnego kinowego romansu, określanymi przez rasowe, klasowe, genderowe i seksualne uprzedzenia, wciąż jednak ukazując pełen zwrotów akcji, wybuchowy, ale i dostarczający wzruszeń emocjonalny rollercoaster pary głównych postaci. Przy okazji udowadniając, że każdy ma prawo do nie tylko już celuloidowej miłości.   Partnerem sekcji jest Rossmann. Filmy z sekcji dostępne również na platformie playkrakow.com      
[...]
WOLNOŚĆ RÓWNOŚĆ SOLIDARNOŚĆ
Nie ulega wątpliwości, że rzeczywistość społeczna, polityczna i obyczajowa w Polsce ostatnimi czasy pozostawia wiele do życzenia. Systemowa homofobia, uprzedzenia dojmująco obecne w codziennym życiu i strach, jaki towarzyszy przedstawicielom wszelkiej maści mniejszości, odbijają się na samopoczuciu i psychice już nie tylko jednostek, ale zbiorowości. Przygotowana we współpracy z zainicjowaną z Fundacją Anji Rubik SEXED.PL. oraz polską edycją magazynu „Vogue” - specjalna sekcja festiwalu Mastercard OFF CAMERA i filmy pokazywane w jej ramach ostro rozprawiają się z nienawiścią na tle seksualnym, płciowym i etnicznym. Nie tyle upominając się grzecznie o tolerancję – twór cokolwiek dyskusyjny i zakładający podział na tych „lepszych” i „gorszych”, ale podważając same normy kulturowe regulujące szkodliwe i wykluczające zasady „normalności”. Co więcej, wybrane starannie filmy uświadamiają, że jest ona zjawiskiem zwyczajnie nieprzystającym do stale zmieniającego się na naszych oczach świata.  Natomiast sama nazwa sekcji – odnosząca się, rzecz jasna, do postulatów jeszcze z czasów Rewolucji Francuskiej z końca osiemnastego wieku – uświadamia dobitnie, że tytułowe idee bynajmniej wciąż nie zostały osiągnięte. I choć brzmią w istocie nieco anachronicznie, z tego powodu zresztą seksistowsko kojarzące się „braterstwo” zastąpiliśmy znoszącą sztywne genderowe podziały „solidarnością” – desperacko ich teraz potrzebujemy i musimy na nie wspólnie pracować. To zupełnie jak bohaterowie pokazywanych tu filmów. 
[...]